Brak lekarzy chętnych do pracy w ratownictwie medycznym pozostaje jednym z największych problemów — wynika z kontroli Najwyższej Izby Kontroli. Izba sprawdziła funkcjonowanie ratownictwa w okresie od 1 stycznia 2023 roku do 1 września 2025 roku.
Kontrolerzy ustalili, że w dziewięciu szpitalach znaleźli się lekarze, którzy pracowali na SOR-ach nieprzerwanie przez ponad 24 godziny. Skrajne przypadki, ze szpitala w Sulęcinie czy Radomiu, wykazały, że lekarz pracował nawet 144 godziny, czyli sześć dni bez przerwy.
Problem dotyczy także województwa Zachodniopomorskiego. PAP podaje, że w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie pięciu lekarzy w 74 przypadkach pracowało przez ponad 48 godzin. W skrajnym przypadku dyżur trwał 120 godzin, czyli pięć dni. Rekordzistą był również lekarz, który w czerwcu przepracował w sumie aż 456 godzin - równowartość pracy przez 15 godzin każdego dnia lub 19 dni ciągłej pracy.
NIK zwraca uwagę nie tylko na braki kadrowe, ale też na przeciążenie SOR-ów pacjentami, którzy nie zawsze wymagają pomocy w trybie nagłym. Spośród osób przewiezionych przez zespoły ratownictwa medycznego ponad sześć na dziesięć nie wymagało późniejszej hospitalizacji. Tylko 6,2 proc. pacjentów znajdowało się w grupie najwyższego zagrożenia zdrowotnego.
NIK zwróciła uwagę także na czas dojazdu karetek do pacjentów. Zgodnie z ustawowymi parametrami maksymalny czas dotarcia zespołu ratownictwa medycznego nie powinien przekraczać 15 minut w mieście powyżej 10 tys. mieszkańców i 20 minut poza takim miastem. Tymczasem we wszystkich województwach objętych kontrolą limity były przekraczane. NIK wskazała, że w części obszarów ponad połowa wyjazdów przekraczała maksymalny oczekiwany czas dotarcia, a w niektórych przypadkach problem dotyczył nawet dziewięciu na dziesięć wyjazdów.
Dla pacjentów oznacza to ryzyko dłuższego oczekiwania, przez co także zmniejszone szanse na udzielenie pomocy, większe obciążenie personelu i trudniejszą organizację pomocy w nagłych przypadkach. SOR powinien być miejscem dla osób w stanie nagłego zagrożenia zdrowia lub życia, a nie alternatywą dla kolejki do lekarza rodzinnego czy poradni specjalistycznej.
Jeśli sytuacja nie zagraża bezpośrednio życiu, warto w pierwszej kolejności korzystać z podstawowej opieki zdrowotnej, nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej albo teleporady. W nagłych przypadkach — takich jak ból w klatce piersiowej, utrata przytomności, poważny uraz, udar, duszność czy silne krwawienie — należy dzwonić pod numer alarmowy 112 lub 999.